Walka z internetowymi trollami jest popierana, ale i budzi kontrowersje

Problem internetowego trollingu istnieje tak naprawdę od samego początku istnienia globalnej sieci. Nie da się ukryć jednak tego, że jeszcze do niedawna był to problem stosunkowo niewielki, gdzie odsetek komentarzy i wypowiedzi w sieci od trolli był naprawdę niewielki. Trollem popularnie określa się takich użytkowników internetu, którzy krytykują wszystko co się da, nie z konkretnych i sensowych dla siebie powodów, ale po prostu dla zasady. Przez lata utarło się stwierdzenie, że internet to maksymalna anonimowość, a to motywuje wiele osób właśnie do wylewania swojego niezadowolenia życiowego w internecie, atakując dosłownie wszystko. Przez wielu takie osoby nazywane są też „życiowymi nieudacznikami” i, choć zjawisko wydaje się mało istotne, to jednak wbrew pozorom rozbudza ono wzajemną nienawiść. W ostatnim czasie trolli w sieci przybywa w zastraszającymi tempie. Jakość internetu przez to spada, a i każdy z nas mocno się irytuje kiedy szukając rzetelnych informacji trafia na same nieprzychylne komentarze.

Skala problemu jest duża, gdyż to właśnie przez trolle bardzo często dochodzi do różnych niepokoi społecznych. Trollowanie może zachęcać innych do działania wbrew systemowi, co nie zawsze jest zjawiskiem dobrym. Problem negatywnych komentarzy do wszystkiego w sieci istnieje, staje się coraz poważniejszy, a samo ignorowanie takich osób przestało być już skuteczne, gdyż internet dosłownie zalewany jest trollami. Google postanowiło więc podejść do tematu od nieco innej strony, a więc rozpoczynając szeroko zakrojone działania, mające na celu wyeliminować z sieci tak wiele trolli jak tylko się da. Misja polega na tym, aby po prostu blokować w sieci takie osoby, udzielać permanentnych banów i tym samym wykluczać je z pewnych społeczności. Niemożliwe byłoby to jednak dla grupy ludzi, zatrudnionych przez firmę. Całym procesem zajmuje się tutaj specjalnie opracowany algorytm. Według jego twórców skrypt jest na tyle skuteczny, że już analiza 5 komentarzy pozwala w ponad 80% stwierdzić, czy dana osoba jest internetowym trollem czy po prostu faktycznie jest z jakiegoś powodu niezadowolona.

Skrypt wykrywa typowe sformułowania

Działanie skryptu opiera się przede wszystkim na analizie milionów innych komentarzy trolli znalezionych w sieci. Okazało się, że większość takich ludzi zachowuje się dość podobnie i stosuje oklepane sformułowania, a i sam ton wypowiedzi jest bardzo podobny. To właśnie na podstawie tych danych skrypt wyszukuje w sieci trolli, a później zwyczajnie ich blokuje. W ostatnim czasie w ten właśnie sposób przeanalizowano już prawie 2 miliony użytkowników internetu, co przełożyło się na przejrzenie ponad 40 milionów komentarzy. Efekt jest taki, że zablokowano ponad 10 tysięcy kont internetowych, które miały znamiona właśnie bycia trollami.

Skrypt Google budzi jednak pewne kontrowersje

Z jednej strony większość użytkowników internetu popiera tego typu działania, gdyż trolle w ostatnim czasie naprawdę zaczęły utrudniać życie, a i drastycznie obniżyły poziom dyskusji w sieci. Z drugiej jednak strony skrypt zaczyna budzić również kontrowersje. Skoro wykazuje się on taką skutecznością przy usuwaniu trolli to równie dobrze może być on wykorzystany przez jakąś machinę propagandową, tylko do tego, aby usuwać z sieci nieprzychylne danej ideologii treści oraz komentarze.

To jednak nie jedyny problem dzisiejszych czasów. Coraz więcej negatywnych komentarzy wywołuje także rosnąca inwigilacja w sieci. Teoretycznie firmy zbierają dane związane z marketingiem, ale dużo mówi się o tym, że dane o naszym stylu życia można wykorzystać do wielu bardziej niecnych planów.